Co u mnie.

Witajcie, dziś będzie wpis o tym co u mnie. Często jest tak, że nie wiele się dzieje. Praca, ogarnianie ogólnie życia i tak z dnia na dzień.
Przez ostatni miesiąc działo się trochę.
Najpierw w czerwcu był ślub.
Nie było wesela tylko małe przyjęcie, ale sama msza była dość ciekawa. Wiadomo stres był, ale na szczęście nie tylko u nas, myślę, że bardziej stresował się ksiądz, na początku mszy po minął część, była tylko pieśń na wejście, powitanie wszystkich i od razu przeszedł do czytań i psalmu.
Po homilii miała być przysięga a ksiądz chciał od razu modlitwę wiernych czytać czy jakoś tak, w każdym razie sam przerwał i powiedział, że się po mylił.
Dalej pomyłek ciąg dalszy, niby błogosławił obrączki w trakcie mszy, ale po mszy podszedł do nas i powiedział, że przeprasza, ale w trakcie mszy nie poświęcił obrączek i musi to z robić po mszy, lał tą wodą tak ,że przez chwilę myślałem, że nigdy nie przestanie. Powiedział jeszcze, że to jego dopiero trzeci ślub a pierwszy niewidomych, więc zdenerwowanie i stres zrozumiałe było.
Tydzień po ślubie po jechaliśmy do Kołobrzegu, pogoda była przeciętna, dużo padało, ale było też trochę ciepła, najważniejsze, że dało się wejść kilka razy do morza. Mieszkaliśmy w fajnym miejscu bo nie było to centrum miasta tylko pobrzeża, więc cisza i spokój i dało się odpocząć.
Z tego co już było to tyle.
Teraz czekamy na wyjazd do Suntago, może być ciekawie, Możecie dać znać czy ktoś z was tam był.
To by było chyba na tyle z takich istotnych rzeczy.
Jak to mówi jedna podcasterka, trzymajcie się ciepło, chociaż w obecnej porze roku przy upałach to może nie za dobre pożegnanie, ale do usłyszenia.

7 komentarzy

  1. ktos mi mowil ze suntago i polaczenie ze szkoleniami odnosnie podejsc do osob s niepelnosprawnoscia to jedna wielka poraszka.
    wiec mam nadzieje ze tak zle nie bedzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *