Recenzja filmu „Czarny Młyn”.

Cześć, witajcie, dzisiaj przychodzę do was z można powiedzieć recenzją filmu „Czarny Młyn”
Jest to film na podstawie książki o takim samym tytule.
Akcja dzieje się w miejscowości nad, którą góruje stary nie działający młyn. Akcja filmu rozpoczyna się od pożaru tego młyna, w pożarze tym ginie jeden ze strażaków, którego synem i jednym z głównych bohaterów jest Iwo.
To nastoletni chłopak, który ma mamę, Zarabiana na życie piekąc ciasta dla różnych ludzi, i niepełnosprawną siostrę Melę, oraz grupkę przyjaciół, których wszystkich imion nie pamiętam, jednym z członków tej grupy jest Piotr, jego rodzice wyjechali za granicę i chłopak żyje sam. Lubi on grać w gry na komputerze, ale do tego potrzebuje dobrze działającego Internetu, więc idzie do czarnego młyna i montuje tam modem, ponieważ jest to najwyżej położone miejsce w okolicy, po jakimś czasie okazuje się, że Piotrek z młyna nie wrócił.
W miejscowości zaczynają od tej chwili dziać się dziwne rzeczy, Na początku okazało się, że z domu Iwa zginęła kuchenka i jego mama straciła możliwość zarabiania pieniędzy, żeby zmienić sytuację swojej rodziny kobieta wybiera się do większego miasta w celu poszukiwania pracy, w tym czasie Iwo musi zająć się swoją siostrą chociaż wcale tego nie chce, ponieważ jego siostra jeździ na wózku, ale w końcu zajmuje się nią i zabiera dziewczynkę do swoich znajomych, mimo, że onanie mówi widząc króliki jednej ze znajomych Iwa wypowiada Słowa, Biedne króliki.
Jest to tak jakby przepowiednia, ponieważ po kilku godzinach zwierzęta uciekają z klatek i próbują przejść przez autostradę aby dostać się do młyna. Oczywiście nie udaje się to im i giną.
Następnymi dziwnymi zdarzeniami są zaginięcia różnych rzeczy, mamie Iwa ginie suszarka do włosów, Marianowi, to człowiek zbierający złom zginęło wszystko z piwnicy, Następnie okazuje się, że giną wszyscy dorośli mieszkańcy Czarnego Młyna,
Grupka głównych bohaterów czyli Iwo i przyjaciele dochodzą do wniosku, że wszystko to musi mieć związek z Młynem, więc się tam wybierają i zabierają ze sobą Melę, Pod czas wyprawy do młyna dziewczynka mówi kolejne słowo, „woda”.
To też jest przepowiednia, ponieważ po dotarciu na miejsce okazuje się, że będzie ona potrzebna do polewania urządzeń, które zaczynają atakować przybyłych tam przyjaciół.
Atakujące urządzenia to te, które wcześniej zginęły z domów mieszkańców.
Okazuje się, że celem bohaterów jest wyłączenie młyna co udaje im się z robić, ale niestety tylko na chwilę, w trakcie walki z urządzeniami docierają do centrum młyna, w którym znajduje się dziwna zjawa, niby jest to nie żyjący ojciec Iwa, ale kieruje nim jakaś siła z którą walkę rozpoczyna Mela i udaje jej się wygrać.
Film kończy się dobrze, ponieważ wszyscy mieszkańcy wioski wracają z młyna cali i zdrowi, każdy dla każdego jest milszy niż wcześniej a Mela zaczyna zdobywać sprawność i powoli chodzi.
Moim zdaniem film przeciętny, ale dobry do obejrzenia dla osób niewidomych, ponieważ w miarę można z orientować się bez audiodeskrypcji.

6 komentarzy

  1. film faktycznie przyjemny miałam okazje obejrzeć fakt tak jak napisałeś nie jest to górnolotna sztuka ale ciekawy do obejrzenia

  2. No, na to to mogłoby być obre, ale, sądząc z opisu, ani to arcydzieło w sensie pomysłu, ani ambitności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

EltenLink